Ostatnie pożegnanie naszego organisty Ryszarda Kuty – 24. IX.2026 r.

Dnia 21 września 2026 roku nagle i niespodziewanie odszedł do wieczności nasz organista Ryszard Kuta. W pogrzebie, który się odbył 2 dni później uczestniczył tłum wiernych nie tylko naszych parafian. Wśród celebransów Mszy Świętej pogrzebowej, oprócz naszych duszpasterzy ks. proboszcza Roberta Filipowicza oraz wikariusza ks. Janusza Drożdża wspólnie z nami modlili się także inni kapłani związani z naszą parafią:

  1. ks. dr Grzegorz Piekarz – dyrektor Wydziału Muzyki Kościelnej Kurii Diecezjalnej w Tarnowie,
  2. ks. dr Marek Zaborowski – proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Książnicach,
  3. ks. Kazimierz Kruczyński – proboszcz parafii NMP Królowej w Gromniku,
  4. ks. dr Jan Lorek – proboszcz parafii MB Częstochowskiej w Łękawce (obecnie także katecheta w naszej szkole),
  5. ks. kan. Jan Pytka – rezydent parafii Matki Bożej Różańcowej w Lisiej Górze,
  6. ks. Stanisław Kita – proboszcz parafii MB Częstochowskiej w Starych Żukowicach,
  7. o. Marek Kościółek – werbista, pracujący obecnie w Lublinie.

Warto przytoczyć homilię ks. proboszcza Roberta, którą wygłosił podczas Mszy Świętej pogrzebowej,  streszczającą całe życia pana Ryszarda;

„W domu Ojca Mego jest mieszkań wiele. Idę wam przygotować miejsce” – słowa Pana Jezusa z Ewangelii Świętej.

Droga najbliższa rodzino: żono Doroto, córki Joanno i Agnieszko wraz ze swoimi mężami, synu Rafale. Czcigodni Kapłani współkoncelebransi, przedstawiciele władz państwowych, radni naszej Gminy Lisia Góra, ukochani braci i siostry biorący tak licznie udział w pogrzebie naszego organisty Ryszarda! Moi kochani!

Na pewno ta homilia pogrzebowa nie będzie jakiś wybitnym wywodem teologicznym, ale płynącym z mojego kapłańskiego serca słowem i przesłaniem. W naszej kronice parafialnej z roku 1986 można wyczytać zapisane słowa: „Podczas wielkiej uroczystości poświęcenia naszej świątyni przez ówczesnego biskupa pomocniczego diecezji tarnowskiej ks. Piotra Bednarczyka, która miała miejsce dnia 13 lipca 1986 roku grał na organach Edward Kuta, ale już potem zaczął grać jego 15 – letni syn Ryszard (ledwie po ukończeniu Szkoły Podstawowej). Decyzją ówczesnego proboszcza parafii ks. kanonika Kazimierza Górza, od razu został „rzucony” na głęboką wodę, gdyż jego „debiut” przypadł na jubileusz 25 lecia kapłaństwa naszego Rodaka o. Mariana Lubelskiego w obecności wielu Paulinów, którzy przybyli z Jasnej Góry oraz innych zaproszonych kapłanów. I od tej pory  Ryszard pełni posługę organisty….” I tak było nieprzerwanie przez 40 lat, gdzie ubogacał liturgię świętą swoim śpiewem i grą na organach, Było. aż do ostatniej niedzieli 20 września. Kiedy żegnaliśmy się po ostatniej Mszy Świętej niedzielnej powiedział do mnie: „No to do wtorku, kiedy miał być kolejny pogrzeb śp. Heleny Szczurek”. Jak obliczyłem, patrząc w księgi parafialne naszej parafii, grał łącznie na 422 ślubach i 648 pogrzebach, w tym 329 za proboszczowania ks. Kanonika Kazimierza i 319 już na mojego proboszczowania. Już tego wtorkowego 649 pogrzebu nie grał. Bo od poniedziałku w Zaczarniu można tylko usłyszeć słowa niedowierzania: „Kto ? Rysiek organista, to niemożliwe, Rysiek to wprost nie do uwierzenia, Rysiek przecież grał jeszcze w niedzięlę , zdrowy chłop, nigdy nie narzekający na jakąś chorobę, uśmiechnięty, zadowolony, życzliwy i otwarty dla wszystkich spotkanych ludzi. I cóż miałem odpowiedzieć: „Tak Rysiek, ledwie ukończył 55 lat życia, a już stanął przed trybunałem Boga, bo już więcej nie będzie włodarzył tu ziemi, bo już więcej nie będzie wychodził schodami na chór,  bo już więcej nie będzie nam grał podczas Mszy Świętych i innych nabożeństw. Tak! Szybko Panie zabrałeś nam organistę, z czystym sumieniem mogę powiedzieć: człowieka  Kościoła, ogromnie życzliwego dla kapłanów i mnie osobiście, oddanego sprawom Bożym katolika, także oddanego sprawom naszej miejscowości radnego. Popatrz! Tak często śpiewałeś w Suplikacjach słowa: „Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie! Sam wiedziałeś doskonale jaki to jest straszliwy ból, cierpienie dla najbliższych, nagła niespodziewana śmierć ukochanej osoby. Wiele razy mówiłeś do mnie, jak wracaliśmy z cmentarza po kolejnym pogrzebie o tragedii, jaka spotkała twoją córkę Justynkę, bo mnie jeszcze nie było wtedy tutaj w parafii. Dając ostatnio na Mszę Świętą na kolejną rocznicę jej śmierci 5 października powiedziałeś; „Już 20 lat mija odkąd jej nie ma wśród nas, ale rana w sercu wciąż trwa, dzisiaj  jakby żyła byłaby już dorosłą kobietą, w przyszłym roku w lutym skończyłaby 30 lat”.  Wierzymy głęboko i o to prosimy Dobrego Boga, że w Jego domu, gdzie mieszkań jest wiele, spotkasz się nie tylko ze swoją ukochaną córką Justynką, ale także ze swoimi kochanymi rodzicami: mamą Weroniką, tatą Edwardem, którzy porządnie cię wychowali, nauczyli, jak żyć po Bożemu, jak iść w życiu uczciwie, drogą Bożych przykazań, mimo, że dzisiejszy świat uczy bezbożnictwa i pogaństwa. A tato jeszcze dodatkowo nauczył cię sztuki grania na organach, dzięki której służyłeś nam z wielkim poświęceniem, pasją  i oddaniem przez 40 lat. I za to Bogu niech będą dzięki! I dzisiaj tylko szkoda, że nie znalazł się jakiś następca, stąd trzeba będzie szukać nowego organisty. Ryśku. Bo tak chciałeś aby do ciebie mówiono, wiem, że w jednym kazaniu, nie da się tego wszystkiego ująć, więc tylko w imieniu swoim i całej parafii, chciałem ci z całego serca podziękować za Twój piękny przykład życia chrześcijańskiego, za Twoją pełną poświęcenia posługę w naszej parafii, za wszelkie dobro, które stało się naszym udziałem przez twoją osobę, że podpowiadałeś nam melodie święte i pomagałeś  w modlitwie. Naszą świątynię napełniałeś modlitwą melodii i śpiewanych słów. A organy były dla ciebie ołtarzem, na którym składałeś  swoje zdolności, pracę i umiłowanie piękna.  Będziemy o Tobie pamiętać w naszych modlitwach, jak ostatnio: w poniedziałek, wtorek i we środę, gdzie gromadziły się tłumy ludzi, które nie mogły pomieścił się w nawet we wszystkich ławkach Kościoła, wielu stało, ale wszyscy  szturmowali swoją modlitwą do Boga za Ciebie, to były takie niezapowiedziane, spontaniczne rekolekcje, ludzie klękani licznie przed moim konfesjonałem, przyszli nie  przymuszeni przez nikogo, ale z potrzeby serca, bo każdy czuł, że tu musi być, że ma u Ciebie dług, który chce spłacić, nie tylko swoją obecnością, ale przede wszystkim przyjęciem Komunii Świętej za spokój Twojej duszy. I odnosiło się takie wrażenie jakbyś ty patrzył z góry, ale już nie chóru, będąc wszystkim wdzięcznym za tę modlitwę, bo jest ona niezbędna i potrzebna zarówno zmarłym jak i żyjącym. We wtorek wieczorem przez telefon jeden z twoich kolegów dzwonił, że wraz innymi organistami chcieliby spełnić Twoją prośbę i  zaśpiewać ci twoją ulubioną pieśń, przynajmniej jedną, może dwie: Przez chwilę pomyślałem, ciekawie jaką, więc pytam się; a którą ?. I słyszę odpowiedź: „Tę którą często on sam śpiewał w kościele. „Być bliżej Ciebie chcę o Boże mój. Z Tobą przez życie lżej nieść krzyża znój. Ty w sercu moim trwasz, Z miłością Stwórcy ziem. Tulisz w ojcowski płaszcz, chroniąc mnie w nim. Być bliżej Ciebie chcę na każdy dzień, za Tobą życiem swym iść jako cień. Daj tylko, Boże dusz, obecność Twoją czuć, myśl moją pośród burz na Ciebie zwróć”. Więc ją zaśpiewajcie! Jakby w Ryśkowym testamencie. Moi kochani!  Nauka z tego pogrzebu dla nas wszystkich uczestników jest prosta i oczywista:  Czyż słowa Pana Jezusa „Czuwajcie i bądźcie gotowi, gdyż w chwili której się spodziewacie Syn Człowieczy przyjdzie” nie były, są i będą zawsze aktualne. Tak zawsze będą aktualne. Więc czuwajcie!. Dziękujemy Ci Panie za naszego organistę Ryśka. Przyjmij go do chwały nieba, o to Cię całego serca prosimy. Jego rodzinie: żonie, dzieciom pogrążonych w ogromnej żałobie po stracie swojego ukochanego męża, ojca, teścia, błogosław każdego dnia, oni szczególnie teraz Twojej i ludzkiej pomocy oczekują i wyglądają. A nas wszystkich zebranych. wśród tylu dróg poprowadź serce me. Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest, prowadź drogami Twoich przykazań, byśmy wszyscy kiedyś spotkamy się w niebie i mogli  śpiewać Tobie wiecznie. Amen.

Dobry Jezu, a nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.